Pojezierze Meklemburskie i Ferienhäuser Mirow
Dzisiaj chciałabym Wam napisać o miejscu, które odwiedziliśmy w połowie października. A mianowicie – Pojezierze Meklemburskie (Mecklenburgische Seenplatten).
Trafił nam się trochę deszczowy, październikowy weekend ale te tereny są tak piękne, że nawet to nie przeszkodziło nam fajnie spędzić czas i sobie odpocząć
Do odwiedzenia Pojezierze Meklemburskiego zbierałam się już od jakiegoś czasu i bardzo się cieszę, że w końcu nasze plany się ziściły. W bibliotece można znaleźć fajna książkę i jest tam opisanych wiele szlaków, które będą odpowiednie dla dzieci.
Tak naprawdę, to jeśli lubicie naturę – to te rejony będą dla Was idealne: jeziora i lasy :), ścieżki piesze i rowerowe, a także wodne – na kajaki. Stamtąd można systemem kanałów i śluz, zrobić sobie wspaniałą wycieczkę :).
Gdzie spać na Pojezierzu Meklemburskim?
My podczas naszego pobytu,zatrzymaliśmy się w kompleksie Ferienhäuser Mirów.
Ośrodek ten znajduje się na terenie dawnego państwowego ośrodka z DDR, ale wszystkie dawne domy zostały zburzone i postawiono nowe, komfortowe budynki.
Nocowaliśmy w domku w stylu skandynawskim i to, co bardzo mi się podobało, to wielkość tych domków – są naprawdę przestronne i komfortowe, idealne dla większej rodziny, spokojnie też można zabrać dziadków, dla wszystkich starczy miejsca.
Super możliwość jest taka, że można wynająć dwa sąsiadujące że sobą domki i wyjechać na fajne wakacje naprawdę duża grupa – można zabrać znajomych i wszyscy na pewno będą się czuć swobodnie i komfortowo.
Do tego jest jeszcze duży taras ze stołem, krzesłami i dostępem do ogrodu.
W domkach jest wszystko czego potrzebujemy: kuchnia ze zmywarką, pralka, telewizor. Jest salon i 3 sypialnie – dzieci od razu wybrały sobie pokoiki na górze.
To co dla nas było mega fajne, to sauna na wyłączność! Poszczególne domki mają wbudowaną saunę i to jest takie super na zimne jesienno-zimowe wieczory! Łukasz siedział z dziećmi i mieli ogromną frajdę :).
Dodatkowo w salonie jest kominek – ja sobie siedziałam wieczorami na kanapie, pod kocykiem z książka popijając grzane wino i grzejąc się przy ogniu – relaks w czystej postaci :).
Teren ośrodka Ferienhäuser Mirow
Teren ośrodka jest bardzo duży i znajduje się nad ogromnym jeziorem Mirowsee, zaraz obok lasu, przy nowo wybudowanej ścieżce rowerowej.
Na terenie ośrodka znajduje się duży, fajny plac zabaw, jest woda, dzieci są bardzo zadowolone :).
Jest tam również niewielki hotel że strefą spa i basenem z której każdy może korzystać (oczywiście po uiszczeniu dodatkowej opłaty).
Znajdziemy tam również wypożyczalnie kajaków, przestrzeń do zagrania w mini golf, niewielka sala zabaw udostępniona dla dzieci (a budowana jest nowa, bardzo duża), a także program animacji dla dzieci (np. Strzelanie z łuku, ogniska).
Jest też smakowita restauracja, w której można zjeść posiłki z karty, a także śniadania w formie bufetu (jest też dostępne menu dla dzieci).
Nam wszystko bardzo smakowała, pracuje też tam polska ekipa i wszyscy byli dla nas przemili!
Ah, zapomniałabym o jeszcze jednej super atrakcji, którą nasze dzieci były wprost zachwycone: na terenie ośrodka (za 10euro/dzień) można wypożyczyć takie gokarty-rowery, dwu lub jednoosobowe. Prawie wszystkie dzieci się tym poruszają i mają mega frajdę :). Nasze również świetnie się bawiły i wszędzie jeździli tymi gokartami, super zabawa ale i też duże ułatwienie, bo teren ośrodka jest dosyć spory.
Naprawdę nam się tam podobało – bardzo chciałabym pojechać gdy pogoda jest lepsza i pokorzystac z możliwości kąpieli i pływania kajakami bądź łódkami, musi być super :).
Rodzinne atrakcje na Pojezierzu Meklemburskim
Atrakcji dla dzieci na Pojezierzu Meklemburskim z pewnością nie brakuje. My odwiedziliśmy:
Pałac Mirow na Wyspie Miłości. Nie jest to może klasyczne miejsce na wizytę z dziećmi, bo atrakcji skierowanych do dzieci nie ma, ale moim zdaniem i tak warto ten pałac odwiedzić, bowiem został przepięknie zrewitalizowany, eksponatów nie jest bardzo dużo, więc nie przytłaczają, a za to są ciekawe i ciekawie opisane. Bardzo podobało mi się to, że w wielu miejscach pokazane jest jak wszystko wyglądało kiedyś, przed rewitalizacją. Dodatkowo można dowiedzieć się wielu ciekawych informacji na temat życia w pałacu. Są też pokazane dwie zabawki, którymi bawiły się pałacowe dzieci, a także teatrzyk cieni. Koniecznie też polecam spacer po Wyspie Milosci (Liebesinsel), jest bardzo przyjemnie
Zajechaliśmy również do miejscowość Waren, która znajdujduje się nad największym jeziorem Pojezierza Meklemburskieg – Müritzsee.
Tam przeszliśmy się trochę wzdłuż jeziora, dzieci pobawiły się na placu zabaw, a następnie udaliśmy się do świetnego miejsca – Müritzeum – placówki edukacyjnej i regionalnego muzeum.
Bardzo nam się tam podobało, muzeum jest dobrze przygotowane na wizytę z dziećmi. Na miejscu można dowiedzieć się wiele interesujących rzeczy na temat okolicznej flory i fauny, jest też akwarium w którym pływają lokalne ryby.
Jest interaktywnie i multimedialnie, praktycznie wszystkiego można dotykać. Sam budynek jest piękny i świetnie zaprojektowany.
Na zewnątrz znajduje się też taka niedługa ścieżka przyrodnicza wzdłuż stawu, są dwa place zabaw i miejsca na piknik. Udostępniony jest też starszy budynek w którym można obejrzeć dodatkowe wystawy – jest tam też kącik dla dzieci, naszym bardzo się podobało.
W budynku Müritzeum znajduje się również restauracja, nie korzystaliśmy bo wydawała się dosyć eleganska, a nasze dzieci były już mocno zmęczone.
Warto odwiedzić to muzeum – wystawy są ciekawe i zajmujące.
My byliśmy w październiku i pogoda była trochę w kratkę, ale mimo to, było super. I my i dzieci mieliśmy co robić i tylko żałowaliśmy, że na grzyby nie poszliśmy, bo sąsiedzi z domku obok nazbierali ich tyle, że tylko im zazdrościliśmy.
Jest to miejsce bardzo przyjazne rodzinom i rodziny z dziećmi będą się tam czuły super.
Następnym razem weźmiemy też na pewno rowery (można też wypożyczyć na terenie ośrodka) i będziemy odkrywać ścieżkę rowerową.
Ciekawi mnie też droga wodna: Mirów i okolice (Muritzsee National Park) to największy ośrodek kajakowy w Niemczech. Trasy wodne ciągną się kilometrami, gdyż jeziora połączone są między sobą systemem śluz i kanałów. Ludzie z całych Niemiec zjeżdżają w te okolice żeby uprawiać turystykę wodna.
Na pewno możliwości na aktywny wypoczynek, ale nie tylko, bo na plaży nad jeziorkiem też można poleżeć, jest sporo. Myślę, że warto odwiedzić te tereny i przekonać się samemu.
Pozdrawiam!