• Zaczął się sierpień, a tym samym mój powrót do pracy. Nie powiem, tę…
    Czytaj dalej
  • Zainspirowana dzisiaj wpisem u Podróżującej Rodziny na temat lasów łatwo dostępnych …
    Czytaj dalej
  • Nie wiem czy wiecie, ale w Berlinie co roku otwiera się kilkanaście zupełnie …
    Czytaj dalej
  • Ostatnie dni naszych wakacji postanowiliśmy spędzić pod namiotem. Powoli kierujemy się w stronę …
    Czytaj dalej
  • Bałtyk i okolice (Gdynia, Sopot, Słupsk, Borzęcino) cz. I

    Wakacje w tym roku mieliśmy krótkie, ale intensywne. Miłe wspomnienia są, a to przecież najważniejsze. Mira ruszyła w pierwsza trasę i mam nadzieje, ze nie umęczyłam jej za bardzo. 

    Z Berlina pociągiem udałyśmy się do Poznania, a stamtąd do Gdyni. Podróże pociągiem z wózkiem nie należą do najprzyjemniejszych, ale na szczęście dzięki życzliwości ludzi dałyśmy radę. 

    Gdynię darzę ogromnym sentymentem. Moja mama pochodzi z Gdyni i jej cała rodzina mieszka tam od wielu lat. Jako dziecko spędzałam tam całe wakacje, każde ferie i wiele świąt. Wspomnień mam masę, ale niektóre już niewyraźne. Uwielbiam do Gdyni wracać i odkrywać ja na nowo i po swojemu. Najczęściej jednak czasu na zwiedzanie brak, bo bywam tam rzadko i bardzo chcę spędzić jak najwięcej czasu z moimi dziadkami. Tak było i tym razem chociaż udało mi się kilka miejsc odwiedzić, chociaż głównie gastronomicznych ;). I wszystkie jak najbardziej polecam.

    Na obiad: 

    Bar Mleczny Słoneczny

    Lavenda Cafe

    Na śniadanie:

    Chwila

    Jak w Gdyni, to zawsze odwiedzam i Sopot, jakoś tak bardziej ciągnie mnie tam niż do Gdańska. Zawsze idę na ulubione Haszu w restauracji Kebab, a potem na plażę po stronie zachodniej. Bardzo teraz ładnie jest tam wszystko odnowione, parki zadbane, płace zabaw, jest bardzo przyjemnie. A najfajniejszy plac zabaw jest  na plaży koło restauracji M15. Najlepiej zająć sobie miejsce od frontu i można w spokoju jeść i obserwować dzieci :). Jedzenie maja dosyć drogie ale całkiem smaczne. Jednak spokój i cień w którym można sobie SPOKOJNIE posiedzieć potrafią wiele zrekompensować ;). 

    Gdyni dołączyła do mnie moja najmłodsza siostra – Basia i razem ruszyłyśmy na Kaszuby. Zanim tam jednak dotarłyśmy, zrobiłyśmy przerwę na nocleg w Słupsku. 

    W Słupsku byłam już drugi raz i całkiem fajne wydaje mi się to miasto. Jest dużo kamienic, a ja jestem ogromna fanką kamienic, wiec wiele mi do szczęścia nie trzeba. Nocowałyśmy również w kamienicy, mieszkanie znalazłam przez airbnb i było świetne. Klimat i styl taki jak lubię, bardzo się w tym mieszkaniu wszystkie dobrze czułyśmy. 

    Zbyt wiele w Słupsku nie widziałyśmy, ale z polecenia naszego gospodarza, na śniadanie udalysmy się do kultowego baru mlecznego Koziołek Matołek. I coś mogę napisać? Było warto! Ten bar chyba się w ogóle nie zmienił przez ostatnie 40lat, wystrój, kuchnia, rysunki z przygodami Koziołka Matołka, to wszystko ma niepowtarzalna atmosferę. Na śniadanie wzięłyśmy po omlecie z konfitura i chociaż był niesamowicie tłusty to i tak zjadlysmy go ze smakiem :). 

    A podczas mojej pierwszej wizyty w Słupsku, odwiedziłam Muzeum Pomorza Środkowego żeby obejrzeć największa w Polsce kolekcję dzieł Witkacego. I powiem Wam, ze naprawdę warto, te obrazy robią ogromne wrażenie. 

    Ze Słupska, taksówka, dotarłyśmy do Borzęcina – do agroturystyki Figlarnia w której zostałyśmy 5 dni. 

    Miejsce to jest niesamowite i naprawdę mam nadzieje, ze tam jeszcze kiedyś wrócę. 

    Przez 5 dni nie ruszałyśmy się stamtąd, a trochę się tego bałam – niepotrzebnie. Mimo, ze pozornie nie ma zbyt wiele do roboty, to człowiek tak się tam wycisza i relaksuje, ze naprawdę nie chce się nigdzie wyjeżdżać. Teren Figlarni jest bardzo duży, Wiec nikt nikomu nie wchodzi w drogę. Są leżaki, są hamaki, jest stodoła w której jest sauna, jacuzzi i przestrzeń wspólna. Są baseny z których Roma nie wychodziła, jedyne co musiałyśmy z Basia robić to na zmianę na nią patrzeć. Wow, jakie to były cudne wakacje! Jak ja tam odpoczęłam, przeczytałam dwie książki, minimalnie korzystałam z telefonu, jakie to było wspaniałe!!! Gdy mój mąż po nas przyjechał, to nie chciał stamtąd wyjeżdżać. Nie mogę nie wspomnieć również o jedzeniu, które było pyszne. Naprawdę, jeśli chcecie odpocząć, to Figlarnia na pewno Was nie rozczaruje!

    Po Figlarni pojechaliśmy do domków w Jezierzanach ale ta część wycieczki to już temat na kolejny wpis :).

    Pozdrawiam! 

    Udostępnij:

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


    Looking for Something?