Bałtyk i okolice (Jezierzany, Jarosławiec, Łącko,Darłowo i Darłówko, Ustka) cz. 2

Ha! Udało mi się napisać część 2! Jestem z siebie mega dumna, bo chyba jeszcze nigdy część 1 wpisu na blogu nie doczekała się kontynuacji, a potem zapominałam co chciałam napisać i nic nie pisałam. Zapraszam więc do czytania :):

Z Borzęcina udaliśmy się do Jezierzan, do wynajętego domku. Jezierzany to taka wioska w okolicach Jarosławca. Niezbyt jest tam co robić, zwłaszcza ze tam gdzie są postawione domki, to są tylko pola i jeszcze więcej domków i nic więcej. Jedynym plusem tych domków było to, ze było dużo rodzin z dziećmi i dzieciaki od rana miały co robić, teren był bezpieczny i zamknięty, był plac zabaw, trampolina i boisko, więc dzieci były zadowolone!

Spędziliśmy tam 4 dni i codziennie gdzieś sobie jechaliśmy. Oto miejsca, które odwiedziliśmy:

Wieś Łącko: bardzo przyjemna wieś położna nad jeziorem Wicko. Zaraz przed wjazdem do wsi jest droga nad jezioro. Są tam wiary, ławki, mała plaża i pomost, bardzo przyjemne miejsce. 

Ustka: Łukasz ze swoim tata i dziećmi wypożyczyli rowery (rowery można wypożyczyć w informacji turystycznej) i przejechali kawałek szlaku rowerowego zwiniętych torów, a ja z Teściowa Jasia wybrałyśmy się na spacer po mieście. Ustka to bardzo zadbane miasto, bardzo wiele starych budynków zostało odrestaurowanych, zwłaszcza tych z zabudowy szachulcowej. Wzdłuż morza biegnie promenada, która się przyjemnie spaceruje, zaraz obok jest park w którym można znaleźć trochę cienia. Jeśli chodzi o jedzenie to gorąco polecam Śledziowóz z przepysznym świeżym śledziem w kilku odsłonach, a na coś słodkiego, bardzo przyjemna kawiarnie Mona – smaczne desery i ciasta, oraz baaaaaardzo wygodne fotele :). 

Darłowo i Darłówek – w Darłówku znajduje się chyba najbrzydsza plaża jaka w życiu widziałam, a na dodatek była jeszcze okropnie zatłoczona co absolutnie nie dodawało jej uroku. Ja na szczęście z plażowania byłam zwolniona, wiadomo, nie można noworodków trzymać na słoneczku, więc w czasie w którym reszta rodziny zażywała kąpieli morskich, ja poszłam na spacerek :). W Darłówku znajduje się jedno miejsce, które na pewno jest warte uwagi, a mianowicie jedyny w Polsce most rozsuwany i przynależąca do niego wieża kontrolna: robią wrażenie, uwielbiam takie budowle.

Na kawę mrożona w Darłówku koniecznie idźcie do Lala – pięknie odrestaurowany pałacyk i bardzo estetycznie urządzone wnętrza, doprawdy tym bardziej docenia się takie miejsca im więcej kiczu dookoła, a tego w Darłówku nie brak. W planach mieliśmy zwiedzanie Darłowa, niestety jednak, Marcel bardzo źle się poczuł i tak naprawdę obejrzeliśmy tylko Plac Ratuszowy i wypiliśmy kawę w Cafe Łódź (bardzo przyjemne miejsce, również polecam) i jechaliśmy do domu. 

Jarosławiec – No i na koniec, prawdziwa perełka 😉 – Jarosławiec... Siedlisko kiczu, głośnej muzyki i tego wszystkiego czego najbardziej nie lubię nad morzem. Chociaż jedno trzeba przyznać: plaża i morze w Jarosławcu są przepiękne. 

No i tak wyglądały nasze wakacje w tym roku, było powolnie ale bardzo przyjemnie i żal było wracać do Berlina. Mam nadzieje, ze uda nam się chociaż jeszcze gdzieś na weekend wyskoczyć w to lato. 

Pozdrawiam i mam nadzieje, ze mieliście fajne wakacje!

udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *