• Zrobiło się zimno i nieprzyjemnie i coraz mniej jest możliwości, żeby spę…
    Czytaj dalej
  • Ever since we moved to Berlin, we have also started visiting Poznan more often. It …
    Czytaj dalej
  • Atrakcji w październiku nie udało mi się opisać na blogu ale mam kilka …
    Czytaj dalej
  • Odkąd przeprowadziliśmy się do Berlina, zaczęliśmy również często …
    Czytaj dalej
  • Świeradów Zdrój zimą i z dziećmi.

    W tym roku postanowiliśmy spędzić ferie zimowe tak gdzie jest śnieg i prawdziwa zima. W Berlinie śniegu nie ma praktycznie nigdy i bardzo za białym puchem wszyscy tęsknimy. A ja odkąd dwa lata temu spróbowałam jazdy na nartach biegowych marzyłam żeby jeszcze kiedyś sobie pojeździć bo naprawdę bardzo mi się podobało.

    Możliwości jest wiele ale my wiedzieliśmy jedno: chcieliśmy odpocząć w końcu. Z dziećmi podróżuje się super, ale po każdych wakacjach czuliśmy się tak, ze potrzebowalibyśmy jeszcze jednych wakacji :))). Postanowiliśmy wiec, że tym razem zatrzymamy się w hotelu, tak żebyśmy wszyscy mieli komfort i różne opcje do wyboru na miejscu :basen, spa, salę zabaw, animacje dla dzieci.

    Wybór padł na Hotel Cottonina i zaraz w punktach podsumuje to miejsce i cały nasz pobyt, zapraszam do czytania :).

    Hotel Cottonina

    Nasz wybór padł na ten hotel gdyż wydawało nam się, ze posiada wszystko to czego potrzebujemy. Przyjechaliśmy w ramach pakietu Ferie, nocowaliśmy 5 nocy.

    Hotel jest w porządku, jesteśmy zadowoleni. Ogromnym plusem jest basen na którym nasze dzieci chciały przesiadywać cały czas. Basen jest niewielki i nie ma żadnych zjeżdżalni ale wielka frajda dla dzieci było zewnętrzne jacuzzi i nacieranie się śniegiem. Można również skorzystać z saun i to wszystko jest w cenie pobytu.

    Spa – w ramach naszego pakietu dostaliśmy trzy różne zabiegi do wykorzystania w trakcie naszego pobytu. Były to: Dotyk Młynarza (masaż – strasznie głupia nazwa), drenaż limfatyczny nóg i okład borowinowy. Okład i drenaż w porządku ale masaż mocno kiepski i byłam rozczarowana ale z kolei mój mąż był zadowolony :). Jak zawsze dużo zależy od tego kto zabieg wykonuje.

    Jedzenie – w ramach naszego pakietu było to śniadanie i obiadokolacja w formie bufetu. Jedzenie i wybór naprawdę w porządku, każdy znajdzie coś dla siebie. Przeważają oczywiście opcje mięsne ale i wegetarianie na pewno znajdą coś dla siebie, weganie jednak głodowaliby ;).

    Podobało mi się to, ze był bardzo duży wybór orzechów, nasion i owoców suszonych, miodów, olejów tłoczonych na zimno, były warzywa, kiełki i owoce.

    Natomiast bardzo nie podobało mi się pieczywo. Chałka była super ale bułki i chleb to taki koszmarek. Napompowane, barwione, takie najtańsze najgorsze pieczywo :(.

    Sala zabaw – w porządku chociaż szału nie ma – niewielka, zawsze bałagan i sporo popsutych zabawek i połamanych kredek. Sala nadaje się dla młodszych dzieci tylko, powiedziałabym tak do lat 6.

    Dla starszych dzieci dostępna jest sala gdzie znajduje się Xbox – trzeba się zapisać w recepcji i można grać :).

    Ogólnie hotel oceniam pozytywnie – spełnił swoją funkcje – odciążył nas trochę i nie wracamy tacy wymęczeni! Ha! 😉

    Pogoda i nauka jazdy na nartach

    Pogodę mieliśmy wymarzoną – jak przyjechaliśmy to akurat napadał śnieg a przez kolejne dni było słonecznie i temperatura utrzymywała się lekko poniżej zera. Warunki na naukę jazdy były idealne :).

    Pierwszego dnia było co prawda trochę chaotycznie – swoje kroki skierowaliśmy do największej wypożyczalni sprzętu i zarazem szkoły narciarskiej Ski&Sun. Kolejka była ogromna, staliśmy godzinę, a dwie osoby przede mną wysiadł prąd (w całym Świeradowie) i nic nie załatwiłam.

    Zrezygnowani udaliśmy się w inne miejsce i eureka! Znaleźliśmy super instruktora dla dzieci, wypożyczalnię, niską górkę idealną do nauki i parking który był darmowy (a nie jak w innych miejscach 10-20zł)

    Jeśli chcecie, żeby Wasze dzieci spróbowały jazdy na nartach w Świeradowie to polecam udać się na wyciąg orczykowy koło Izerskiej Chaty. Pytać o instruktora pana Grzegorza – ma świetne podejście do dzieci i jest bardzo cierpliwy, dzieci zrobiły ogromne postępy pod jego okiem. Cena za 50min nauki to 90zł, do tego trzeba doliczyć koszt wypożyczenia sprzętu Ok. 35zł oraz karnet na orczyk – 15zł za 10 wjazdów. I jedziemy :).

    Nauka jazdy na nartach biegowych

    Jeśli chcecie nauczyć się jeździć na nartach biegowych to Świeradów Zdrój nie jest dobrym miejscem. Nie ma tras żadnych, instruktorów oczywiście tez nie. W związku z tym musiałam udać się do Jakuszyc :). Trafiłam ponownie na świetnego instruktora (pan Wojtek, można się z nim umówić poprzez wypożyczalnię nart Rossignol przy stacji Muller, naprawdę super pan! 70zł za godzinę plus 35zł za komplet nart). Pogodę miałam idealną, warunki na naukę były perfekcyjne, pojeździłam sobie i było cudownie, żal w sercu tylko ze tak krótko i chcę więcej. Niestety ze względów logistycznych nie było to już możliwe :(. Ale za rok!!! :)))

    Zwiedzanie

    Przyznam szczerze, ze za dużo nie pozwiedzaliśmy ale nie taki był cel tego wyjazdu :).

    Byliśmy w centrum Świeradowa – mało było widać pod tym śniegiem ale miasteczko wydało nam się urocze :).

    Byłam na kawie i ciastku w Kawiarni Kofeina, bardzo przyjemnie :).

    Wjechaliśmy też gondolą na Stóg Izerski i było po prostu przepięknie! Widoki zapierały dech w piersiach, ja czułam głęboką wdzięczność że mogłam tam być. Zresztą zobaczcie sami :).

    Zjedliśmy pierogi i naleśniki w Schronisku, trochę się ogrzaliśmy i pojechaliśmy na dół.

    I takie oto były nasze ferie. Taka szkoda, ze od gór mieszkamy daleko i że śniegu tak rzadko doświadczamy.

    Pozdrawiam! 🙂

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


    Looking for Something?